Jesteś tutaj

W pułapce luksusu

http://www.flickr.com/photos/freeparking/

Pozmieniało się na świecie, oj pozmieniało. Kiedyś samochód to było coś, cztery koła (nie ważne jak bardzo zdarte) były wielkim rodzinnym wydarzeniem. Auto było dobrodziejstwem, porównywalnym wówczas z posiadaniem kolorowego telewizora, a później komputera. Oczywiście wszystko się zmienia, a posiadacz auta nie zwraca już żadnej uwagi. W sumie bardziej na tle społeczeństwa odznaczają się ci, którzy nie mają prawka. Pozmieniało się. Samochód, podobnie jak telefon komórkowy, przestał być już dobrem luksusowym. Czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Cóż…

 

Kiedyś można było wyobrazić sobie życie powszechne bez auta. Człowiek wyruszał na zakupy autobusem, w innych przypadkach wystarczył rower. Komu były potrzebne cztery koła? Żeby dodatkowo płacić za benzynę? Do najbliższych udawało się dojechać pociągiem, albo „pekaesem” i wszyscy byli szczęśliwi. A teraz, po latach dobrodziejstwa, po tym jak luksus zaczął się wdzierać nasze życie i zwyczajnie spowszedniał (ot, kolorowy telewizor, też mi luksus. Bez HDMI i 3D to już nie telewizor), utrata tegoż spowszedniałego luksusu jawi się jako zbrodnia nie do opisania.

 

Pewna kobieta przez pół życia polegała jedynie na kursach MPK, bądź sile własnych nóg. I odpowiadało jej to zupełnie. Kupno samochodu uznała wówczas za pomysł śmieszny i absurdalny. Jednakże po dwóch, trzech latach użytkowania tego śmiesznego pomysłu, zmiany w jej myśleniu zaszły nieodwracalnie. Spacer do sklepu stał się niepotrzebną mordęgą, a przejażdżka autobusem wywołała uczucie pośrednie między zażenowaniem, a upokorzeniem. I ta kobieta reprezentuje lwią część naszego społeczeństwa.

 

Nauka się rozwija, technologia również, wszystko zdaje się iść do przodu, tylko sam człowiek jako taki zwyczajnie zaczyna się cofać. Nasze umiejętności przetrwania zostają zredukowane i bez najnowszych zdobyczy technologii zginęlibyśmy w tym świecie po tygodniu. Miękniemy, a to zły znak.

 

To oczywiście tylko noworoczne dywagacje, zupełnie niegroźne i mało rzeczowe. Jednakże może warto zadać sobie pytanie – czy przeżyłbym tydzień bez swojego auta? Czy moje wrodzone umiejętności poradzą sobie z takim brakiem, czy jestem uzależniony od technologii i ogólnie pojętej mechanizacji? Ja w ramach lekcji survivalu do pracy dojadę rowerem, a kolejny tekst napiszę na odkurzonej maszynie do pisania.

Odpowiedz

You must have JavaScript enabled to use this form.

Copyright © Motorez.pl